Mrozoodporność roślin jest uwarunkowana przede wszystkim czynnikami genetycznymi. Wpływ na nią ma też ogólna zdrowotność rośliny wynikająca z:
- natężenia szkodników/chorób w poprzednim sezonie,
- odpowiednich warunków siedliskowych,
- właściwego zdrewnienia pędów uwarunkowanego dostatecznie wysoką sumą temperatur w poprzednim sezonie wegetacyjnym oraz nie za wysokimi dawkami nawozów.

Wbrew pozorom mrozoodporność zimowa i na przymrozki wiosenne to nie zawsze to samo. Klasycznym tego przykładem są rośliny klimatu kontynentalnego (czyli pochodzące np. z Syberii, gdzie nie występuje zjawisko przymrozków wiosennych i rośliny nie wykształciły na nie mechanizmów obronnych) jak np. aktinidie, które znoszą zimowe spadki temperatur poniżej -30C, a z kolei na wiosnę już -0,5C niszczy ich młode przyrosty. Na przeciwległym biegunie znajduje się wrażliwa pigwa, której pędy i kwiaty nie robią sobie nic z przymrozków do -3C. Tak więc po późnowiosennych przymrozkach 2017 roku jednymi z nielicznych roślin, które wtedy w pełni zaowocowały były pigwy, rokitniki, oliwniki, głóg Zbigniew, derenie i świdośliwy, a zawiodły wszystkie standardowe owocowe jak chociażby jabłonie.
Należy też rozróżnić mrozoodporność części nadziemnych rośliny od tejże ich części podziemnych, która nie zawsze idzie w parze. Dereń jadalny np. jest wysoce mrozoodporny, jednak nie dotyczy to już jego korzeni i u rośliny pozostawionej na zimę w doniczce na zewnątrz z pewnością przemarzną one całkowicie, jeśli nie będzie grubej warstwy śniegu.